Babski wyjazd na półmaraton w Rzymie – sport, zwiedzanie i niezapomniane emocje.
Rzym – miasto, które zachwyca na każdym kroku. Koloseum, Fontanna di Trevi, urocze uliczki… Ale my postanowiłyśmy doświadczyć go w wyjątkowy sposób – łącząc zwiedzanie z bieganiem! Tak zrodził się pomysł na babski półmaraton w Rzymie!
Jesienią 2024 roku wybrałyśmy się wspólnie z dziewczynami z Zabieganych na półmaraton w Rzymie, ale oprócz wspaniałych sportowych emocji, czekała na nas prawdziwa włoska przygoda. Jak to wszystko wyglądało? Zapraszamy na relację!
Rzym w biegu – nasz plan na idealny wyjazd

Pomysł na ten wyjazd kiełkował w nas od dłuższego czasu. Każda z nas lubi biegać, ale jeszcze bardziej lubimy podróżować i spędzać czas razem. Połączenie tych dwóch rzeczy w jednym miejscu? Brzmiało jak plan idealny. Półmaraton w Rzymie wydawał się świetną okazją, żeby nie tylko przebiec 21 km, ale też zanurzyć się w atmosferze jednego z najpiękniejszych miast na świecie.
Półmaraton w Rzymie – jak wyglądało to od środka?
Organizacja i pakiet startowy
Do Rzymu przyleciałyśmy dwa dni przed biegiem, żeby mieć czas na aklimatyzację. Odbiór pakietów startowych odbywał się na Expo biegowym, gdzie panowała świetna atmosfera. Wszystko było dobrze oznaczone i sprawnie zorganizowane, choć – jak to we Włoszech – nie obyło się bez odrobiny chaosu.

Trasa – czy rzeczywiście była magiczna?
Bieg startował i kończył się w pobliżu Koloseum, co samo w sobie było niesamowite.

Trasa wiodła przez najsłynniejsze zakątki Rzymu – Piazza Venezia, Zamek Świętego Anioła, okolice Watykanu… Jednak, jak to w historycznym mieście, nie obyło się bez wyzwań. Kostka brukowa w centrum dawała się we znaki, a kilka podbiegów zaskoczyło nas bardziej, niż się spodziewałyśmy.

Atmosfera i kibice
Tutaj Rzym nie zawiódł! Kibice stali wzdłuż trasy, dopingując wszystkich z ogromnym entuzjazmem. Włoskie „Forza, forza!” dodawało energii, a widok biegaczy z całego świata tylko podkreślał wyjątkowość tego wydarzenia.

Słabe strony biegu
Nie wszystko było idealne. Punkty z wodą mogłyby być lepiej rozstawione i niestety zabrakło stanowisk odżywczych. Poza tym, po biegu na mecie brakowało trochę lepszej organizacji – dostanie się do wody czy medali wymagało sporo cierpliwości.

Rzym poza biegiem – jak zwiedza się miasto w sportowych butach?
Po emocjach związanych z półmaratonem przyszedł czas na nagrodę – zwiedzanie Rzymu! Plan na zwiedzanie, jak przystało na Zabiegane, miałyśmy bardzo napięty, a mimo tego pozwolił nam chłonąć atmosferę miasta.

Co udało nam się zobaczyć?


Koloseum i Forum Romanum – obowiązkowy punkt na mapie Rzymu. Spacer wśród ruin starożytnego miasta robi niesamowite wrażenie!
Watykan – wejście na Plac Świętego Piotra, zwłaszcza gdy zaczyna zmierzchać, to coś, co każdemu polecamy.
Panteon – jeden z najlepiej zachowanych budynków starożytnego Rzymu. Jego monumentalna kopuła zapiera dech w piersiach.
Monument Wiktora Emanuela II – imponujący biały marmurowy pomnik na Piazza Venezia. Podziwiałyśmy z niego piękną panoramę miasta.
Fontanna di Trevi – tu skucha. Fontanna była w remoncie, więc nie nacieszyłyśmy nią oczu.
Poza tym klimatyczne uliczki, świetne knajpki, pyszne jedzenie i prawdziwa włoska atmosfera!
Babski wyjazd – energia, wsparcie i niezapomniane chwile
To, co uczyniło ten wyjazd wyjątkowym, to energia naszej ekipy. Bieganie w grupie daje ogromną motywację. Poza tym, ile śmiechu było przy wspólnych posiłkach, ile rozmów o życiu podczas spacerów po Rzymie! Takie wyjazdy to coś więcej niż tylko bieg czy turystyka – to wspólne przeżywanie i tworzenie wspomnień, które zostaną z nami na długo.
Podsumowanie – czy warto?
Bez dwóch zdań – tak! Półmaraton w Rzymie to niesamowite przeżycie, a jeśli połączy się go ze zwiedzaniem i babskim wyjazdem, powstaje mieszanka idealna. Energia biegu, uroki Wiecznego Miasta i świetne towarzystwo sprawiły, że ten wyjazd na długo zostanie w naszej pamięci.
Zdecydowanie polecamy każdemu, kto chce połączyć sportowe emocje z odkrywaniem pięknych miejsc. A my? Już znalazłyśmy kolejny biegu w niezwykłym zakątku świata! Ale o tym wkrótce.
