Zalety biegania

Jakie są zalety biegania? Po co właściwie biegasz? W jakim celu? Aaaa, żeby schudnąć.

Albo – po co biegasz, przecież jesteś szczupła?, itp.

Wciąż u wielu osób głęboko zakorzenione jest przeświadczenie, że jedynym powodem dla którego ktoś zaczął biegać, ćwiczyć, właściwie uprawiać jakikolwiek sport, jest pragnienie zmniejszenia rozmiaru noszonych ubrań.

Serio? Przyznajcie się, ilu z Was – biegaczy, kilka razy w tygodniu wychodzi na trening, tylko i wyłącznie po to, żeby zrzucić kilka kilogramów?

Być może na początku kierowała Wami taka idea. Ale teraz, gdy już regularnie uprawiacie ten sport, mogę się założyć, że macie „gdzieś”, czy przebiegając kolejne kilometry, schudniecie trochę, czy też nie.

Więc o co chodzi? Jakie są zalety biegania? Po co właściwie biegasz?

Odpowiedź jest banalna – bo lubię 🙂

♦ poświęcić ten czas wyłącznie dla siebie – niekoniecznie na przemyślenie spraw dnia codziennego, chociaż czasem owszem tak, ale nawet po to, żeby posłuchać w spokoju ulubionej muzyki, czy „zatonąć” w audiobooku, podczas słuchania którego nikt nam nie przeszkadza

♦ zrealizować postawiony sobie cel, który jest tak łatwy do osiągnięcia – nie wymaga przecież złożonej aparatury czy habilitacji ;-). Wystarczy systematyczność, determinacja i ani się obejrzymy, gdy nasze cele zaczynają się spełniać

♦ nauczyć się być konsekwentnym – to pozytywna cecha, a im więcej ich w sobie dostrzegamy, tym mocniej wzrasta nasza samoocena. Wiadomo, że szukanie wymówek, czyli po prostu okłamywanie siebie, nie ułatwi swobodnego przebiegnięcia chociażby półmaratonu. Natomiast regularne wybiegania sprawią, że będziemy wytrenowani

♦ mieć poczucie „zajebistości”. I nie, nie oszukujmy się, że po przebiegnięciu życiówki czy dystansu, o którym marzymy, nie czujemy się jak bogowie – mogę zrobić to co chcę, jestem niepokonany!

♦ uczestniczyć w „szale biegomanii” – wiem, że są ludzie, kochający bieg w samotności, nie dzielący się swoimi sukcesami z innymi, ale chyba jest jednak więcej takich, którzy kochają wręcz pokazywać światu, że są biegaczami. Zobaczcie co się dzieje na Instagramie czy Facebooku po zakończeniu eventu biegowego. Tysiące uradowanych ludzi dzieli się w internecie swoją radością z przebiegniętych kilometrów, a podobni „pozytywnie zakręceni” tylko im wturują, obdarzając „lajkami” i dobrym słowem

♦ posiadać pasję – kto ją ma wie, co to znaczy. To jest coś, co robimy dla relaksu, w czasie wolnym – nikt nas do tego nie zmusza i daje nam ogromnie dużo szczęścia

Do napisania tego artykułu, natchnął mnie Półmaraton Praski, który przebiegłam w ubiegły weekend.

Bieg totalnie na luzie, bez gonienia za czasem, żeby urwać chociaż minutkę, z przerwami na trasie na picie, z lekkimi nogami i przede wszystkim ze zrelaksowaną głową. Ze świadomością swojego zdrowia, z wdzięcznością za to, że mam w sobie tyle determinacji, żeby pielęgnować pasję oraz że znalazłam to, co kocham robić i daje mi szczęście. A przez przypadek wyszła mi życiówka. Nie jakiś mega wyczyn, bo na tą chwilę nie jest mi to potrzebne, ale być może kiedyś stwierdzę, że chcę się mocniej ścigać sama ze sobą 😉

Pod koniec eventu, obserwowałam ludzi, którzy kończyli bieg jako ostatni. Maksymalnie zmęczeni na końcówce półmaratonu, ledwo włóczący nogami, ale nadal gotowi do walki. I wiecie co?

Mogę się założyć, że każdy z nich miał w głowie myśl „po co mi to było? ostatni raz startuję, to nie dla mnie”… , ale nie poddawali się i na 100%, gdy już dobiegli do mety, a na ich szyjach zawisł medal, to zwątpienie przykryła inna myśl „to kiedy jest do przebiegnięcia następny półmaraton”… 😉

 

Z biegowymi pozdrowieniami

Edyta

Share on FacebookShare on Google+Email this to someonePrint this page