Półmaraton Gniezno czyli 40. Bieg Lechitów

Nasza #zabieganeprzygoda trwa nadal. Konsekwentnie realizujemy swój cel – zdobycie w tym roku Korony Polskich Półmaratonów. Za nami Warszawa, Białystok, Wrocław, a ostatni weekend spędziłyśmy w Gnieźnie.

Staramy się wybierać miejsca ciekawe i półmaratony nie do końca typowe. Przy okazji zwiedzamy Polskę. I właśnie Półmaraton Gniezno czyli 40. Bieg Lechitów był tego rodzaju eventem. Co było innego w tym biegu? Otóż start oddalony był od mety o około 20 km. Na miejsce zawiozły nas autokary, które podstawione były pod Biurem Zawodów.

Do pięknego Gniezna przyjechałyśmy już w sobotę, więc spokojnie moglyśmy rozejrzeć się po mieście, wyspać i rano ruszyć na start półmaratonu. Pogoda w sobotę wieczorem i poranna, niedzielna mgła nie zapowiadały ciepłego i ładnego dnia. Ale już w trakcie podróży autokarami na start zaczęło się przejaśniać. A jak dotarłyśmy do strefy biegu, lato rozszalało się maksymalnie. Gorąco, przepiękne słońce, bajkowe plenery oraz start położony tuż nad jeziorem lednickim. No tak to można biegać. Zresztą słońce towarzyszyło nam na całej trasie biegu. Meta też była piękna – usytuowana na Placu św.Wojciecha, nad którym góruje gnieźnieńska Katedra. Generalnie bieg uznajemy za udany.

Ale w naszych wyjazdach nie chodzi o sam bieg, a o to, że możemy razem spędzić czas.

Przebywać z innym biegaczami oraz chłonąć ich energię oraz swoim powerem dzielić się z innymi. To taki czas tylko dla nas i dla naszej pasji. Biegamy bez „spiny”, bez zacięcia, z uśmiechami i lekką głową. Dzięki takiemu podejściu, nie możemy się już doczekać kolejnych startów. Za kilka tygodniu pojawimy się w Krakowie, gdzie ukoronujemy nasz wysiłek i zrealizujemy biegowy cel. Kraków zaplanowałyśmy na piąty bieg, aby zdobyć Koronę Polskich Półmaratonów. Ale to nie koniec naszych startów w tym roku na dystansie 21 km. Od listopada ruszamy w Europę, dalej realizować swoje marzenia, bo przecież nie ma nic piękniejszego, niż osiąganie celu 🙂

Aaaaa i taki apel do Was drodzy Czytelnicy. Piszecie na naszych kanałach social media, że nas mijaliście, czy to w biurze zawodów, czy na mecie – mamy do Was prośbę – podejdźcie do nas, przybijcie biegową piątkę. Będzie nam przemiło!!!

 

Z biegowymi pozdrowieniami

Edyta

Share on FacebookShare on Google+Email this to someonePrint this page
  • Bart

    Tak jak napisałaś, start i meta bardzo fajnie położone, ale reszta trasy strasznie nudna…

    • No może nie porywały te pola kukurydzy ;-), ale miejsce startu i mety dobrze to wynagradzały 🙂