Co daje bieganie?

Co daje bieganie –  to, że regularnie wychodzimy żeby się poruszać?

 

Ktoś nie-biegający pewnie powie – kondycję, niezłą figurę… Z kondycją to prawda. W końcu systematyczne ćwiczenia i wytrenowany organizm, przekładają się na to, że biegacz bez trudu podbiega do autobusu czy bez zadyszki wchodzi po schodach. Z figurą jest różnie. Nawet biegając dużo, można mieć warstewkę tkanki tłuszczowej. Dlaczego? Pewnie znacie powiedzenie „dieta to 70% sukcesu, a 30% to trening”. I wszystko jasne.

W takim razie, co takiego jest w tym bieganiu, że ciągle rośnie rzesza zwolenników tego sportu?

Bieganie daje radość!

Nie wierzycie? Zapraszam do kibicowania na którymkolwiek biegu zorganizowanym. Uczestnicy mimo, że często padają ze zmęczenia, są wciąż uśmiechnięci. Mają siłę i chęci, żeby przybijać „piątki” kibicom, a selfie po zawodach, to zawsze duet: uśmiech i medal. Realizacja zadania daje satysfakcję i samozadowolenie. Człowiek, który osiągnął swój cel, jest po prostu szczęśliwy. Faktem jest też, że podczas biegania, czyli długotrwałego wysiłku fizycznego, mózg zaczyna produkować endorfiny, które są niczym innym jak hormonem szczęścia. Chcecie odczuwać radość – biegajcie!

Bieganie odstresowuje!

Oczywiście, że tak. Badacze z Harvardu potwierdzili naukowo, że biegacze rzadziej miewają depresję, problemy ze snem i są bardziej odporni na stres. Nawet małe sukcesy, które odnoszone są podczas uprawiania sportu, pozwalają zbudować poczucie własnej wartości. Jeśli coś nam się udaje, jesteśmy szczęśliwsi i wówczas chcemy zdobywać kolejne szczyty.

Biegając rekreacyjnie poprawiamy jakość naszego snu – mózg jest dotleniony, organizm zmęczony – nic tylko spać jak dziecko 🙂

A co to znaczy, że bieganie odstresowuje? Spróbujcie wykonać na sobie test. Po mega obciążającym psychicznie dniu, idźcie na trening. Ale na taki, na którym dacie sobie naprawdę spory wycisk. Zobaczycie jak momentalnie uleci z Was stres, endorfiny sprawią, że będziecie szczęśliwsi, a wszystkie problemy okażą się błahe. Bo to właśnie kortyzol (hormon stresu) odbiera ochotę do pracy i wywołuje poddenerwowanie. Zaś endorfiny biegowe mają działanie opioidowe, dzięki którym jesteśmy zrelaksowani, weseli i gotowi do działania.

Słyszeliście o czymś takim jak „euforia biegacza”?

Pojawia się podczas długodystansowego biegu, powodując zwiększoną odporność na ból i zmęczenie (przy przejściu od wysiłku tlenowego do beztlenowego, następuje wzmożona produkcja endorfin, która pozwala na dłuższy wysiłek). To endorfiny fundują nam taki stan umysłu i to jest naprawdę super sprawa!

Bieganie sprzyja zdrowiu.

Nie będę się rozpisywać o tym czy to prawda, czy nie. Wielu lekarzy twierdzi, że ten sport nie jest dla każdego. Nie dziwię się. Skoro ktoś przez 20 lat siedział za biurkiem, a teraz stwierdza, że za miesiąc wystartuje w półmaratonie, to nie jest rozsądne podejście. Techniki biegu i oddechu trzeba się nauczyć, a to wymaga treningu. Ale jeśli tylko podejdziemy do biegania mądrze, to możemy wyciągnąć z tej aktywności tylko plusy. Ruch jest przecież niezbędny do życia (o czym niektórzy zapominają). Wspomaga krążenie, redukuje tkankę tłuszczową, obniża ciśnienie, obniża poziom cholesterolu, chroni więc przed chorobami cywilizacyjnymi.

 

Udało mi się wytłumaczyć Wam, co daje bieganie? Na pewno! Więc jak? Wkładamy buty i lecimy przed siebie?

 

Edyta

 

Share on FacebookShare on Google+Email this to someonePrint this page