Thanaka – czyli domowy efekt wow!

Thanaka, choć brzmi dość egzotycznie, to nie żadne magicznie zaklęcie.

W tym roku miałam okazję podróżować po Tajlandii, która zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Jednak ten wpis nie będzie o tym. Dziś chciałam się z Wami podzielić rzeczą bardzo prozaiczną, jednak godną polecenia tak bardzo, że określam to mianem „magia” :-).

W weekend wpadłam w szał porządków. Sprzątając szafkę w łazience natrafiłam na małe, żółte, zapomniane pudełko, przywiezione z Tajlandii. W słoiczku znajdowała się pięknie pachnąca Thanaka.

Oczywiście natychmiast po odkryciu znaleziska, nałożyłam ją na twarz na około 4 godziny. Kiedy po po zmyciu maseczki, zerknęłam w lustro, pierwsze słowo, które  przyszło mi do głowy brzmiało – WOW! Dzielę się więc z Wami moją zdobyczą, abyście również mogły poczuć zdziwienie połączone z uznaniem, patrząc się na swoje odbicie w lustrze.

Thanaka a co to takiego?

Thanaka [tanako] to żółto-biały proszek pozyskiwany z kory, drewna lub korzeni drzew gatunku Murraya lub Limonia acidissima, rosnących w centralnej części Myanmar (Birma) , które aby nadawały się do użycia i posiadały odpowiednie właściwości, muszą mieć co najmniej 35 lat. Proszek ten w połączeniu z wodą, tworzy pastę, którą możemy nałożyć na twarz i inne części ciała.

Thanakę można kupić w formie gotowej do nałożenia maseczki – w takiej właśnie postaci widziałam ją w Polsce.  W Tajlandii sprzedawana jest z reguły w plastikowych pojemnikach w bryłce, do której trzeba dodać trochę wody, aby móc specyfik nałożyć na twarz. W takiej właśnie formie przywiozłam Thanakę do Polski.

tanaka3-2

Bardzo ciekawe jest to, że pomimo coraz większego dostępu do chemicznych kosmetyków, Birmańczycy wciąż stosują ją już od 2 tysięcy lat. Co więcej, za sprawą mniejszości etnicznych takich jak np. Karen, rozprzestrzeniła się także w innych krajach m. in. w Tajlandii, w której miałam okazję się na nią natknąć.

Po co stosuję się  Thanakę?

Thanaki używają głównie kobiety, między innymi do zdobienia twarzy. Mieszają proszek z wodą tworząc przyjemnie pachnącą drzewem sandałowym pastę. Pastą „upiększają” swoje twarze malując na nich różne kształty – najczęściej spotykany jest okrągły kształt na policzkach.

W podobny sposób również i ja próbowałam się „przyozdobić”, co spotkało się z dużym uznaniem ze strony tubylców. Czy w makijażu mi do twarzy czy nie – oceńcie sami 🙂

tanaka-2

Thanaka to nie tylko makijaż.

Trzeba wiedzieć, że Thanaka zawiera aktywne związki m.in. marmezynę, kumaryny. Pasta działa więc jak filtr przeciwsłoneczny ale to nie jedyne jej właściwości. Oprócz naturalnego filtra uva i uvb również leczy, oczyszcza, chłodzi, absorbuje sebum i pot, matuje, zmiękcza i wybiela skórę, zwęża pory a także działa antygrzybiczo i przeciwutleniająco.

Regularne stosowanie proszku sprawia, że skóra staje się gładka, dobrze napięta, rozjaśniona i pozbawiona zanieczyszczeń. Taką właśnie skórę miałam po powrocie z Tajlandii, w której stosowałam Thanakę każdego dnia zamiast kremów przeciwsłonecznych.

Dziś moje domowe porządki przyczyniły się do odnalezienia „skarbu” jakim jest niewątpliwie Thanaka i sprawienia sobie ogromnej przyjemności z domowego spa 🙂

Jeśli jednym słowem  mam podsumować, jak wyglądałam dziś po użyciu Thanaki  – to ograniczę się do stwierdzenia „cudownie”. Polecam więc Wam moje tegoroczne tajskie odkrycie bardzo gorąco! Nie wychodząc z domu możecie uzyskać efekt jak po wizycie w salonie kosmetycznym.

Justyna S.

Share on FacebookShare on Google+Email this to someonePrint this page