Zimno, ciemno – czas na saunę i Aufguss;)!

Są takie dni kiedy nic mi się nie chce robić, ale z drugiej strony tak zupełnie NIC nie robić, nie potrafię. Taki czas jest idealny, aby wybrać się do sauny i wykorzystać go na regenerację organizmu między treningami. Co jak co, ale w saunie regeneracja przebiega najlepiej i najprzyjemniej.

Pomimo, iż lekarze nie zalecają wizyty w saunie osobom z nadciśnieniem oraz chorobami wieńcowymi, to Finowie twierdzą, że z sauny może korzystać każdy, kto dojdzie do niej o własnych siłach. Wizyta taka wzmacnia odporność, ponieważ w czasie pobytu w saunie temperatura wewnątrz organizmu wzrasta o 1 C, a cały układ odpornościowy pracuje intensywniej. Co istotne sauna poprawia też nastrój. Pod wpływem ciepła wydzielają się hormony szczęścia, a to szczególnie istotnie w zimne, ciemne, zimowe dni.

Nie możemy zapomnieć o efektach „ubocznych” 😉 sauny, które jak sądzę zainteresują szczególnie kobiety – sauna przyspiesza przemianę materii, pomaga pozbyć się toksyn, dotlenia i oczyszcza skórę, dzięki czemu staje się ona gładsza i świeża.

A jakie efekty przynosi sauna z punktu widzenia sportowców?

Przede wszystkim powoduje ulgę dla mięśni, poprawia wydolność organizmu i wspomaga detoksykację. Jest polecana szczególnie długodystansowym biegaczom, ponieważ pozwala rozluźnić napięte mięśnie. Z perspektywy biegacza zalet sauny jest jednak dużo więcej, ponieważ w okresie przejściowym między porami roku, kiedy znacznie wzrasta ilość zachorowań i infekcji, sauna pomaga budować siłę immunologiczną organizmu.

sauna_4

Pamiętajcie – sauna tylko po treningu, nigdy przed ćwiczeniami! Nawet kilkuminutowa kąpiel w saunie jest już sporym obciążeniem dla organizmu. Wysoka temperatura powietrza powoduje, że układ krążenia i oddechowy pracują na najwyższych obrotach. Co więcej, podczas seansu w łaźni organizm pozbywa się wody, więc często dochodzi po prostu do odwodnienia.

 

Sauna w trzech odsłonach.

Współczesne sauny najczęściej umożliwiają korzystanie z trzech form kąpieli:
Sucha – panuje tu bardzo wysoka temperatura 90-110 C, jednak niewielka ok. 15 proc. wilgotność sprawia, że wizyta jest relaksująca.
Mokra – temperatura powietrza osiąga 70-90 C, a wilgotność 20-35 proc.
Parowa – najłagodniejsza, bo przebywamy w temperaturze 45-65 C, przy wilgotności 40-65 proc. W tej saunie można też z powodzeniem stosować inhalacje, dodając olejki eteryczne do wody służącej do uzyskania pary.

 

Mój ulubiony Aufguss  – czyli rytuał w saunie.

Muszę się przyznać, że leniwe leżenie w saunie po paru wizytach trochę mnie nudziło, do czasu aż ok. dwa lata temu odkryłam ceremonię Aufguss. Samo słowo pochodzi z języka niemieckiego i oznacza napar, stąd może często słyszane jest tłumaczenie: „ceremonia naparzania w saunie”. Podstawą rytuału jest sauna fińska (sauna sucha) oraz woda zmieszana z olejkami zapachowymi do sauny. Mistrzem ceremonii jest tzw. Saunamajster, który w mniejszym lub większym stopniu dba o show podczas sesji. Saunamajster  rozprowadza ręcznikiem lub wachlarzem  parę wodną z zapachem, która zostaje wytworzona w chwili polania wody na gorące kamienie pieca .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Prawdziwy Aufguss zaczyna się wtedy kiedy mamy do dyspozycji dużą saunę – około 20 „saunujacych” i przeszkolonego Saunamajstra!

Mój ostatni rytuał wyglądał następująco: 3 sesje  – co godzinę jedna, po ok. 15 min. Mistrz ceremonii wyposażony w ręcznik, wachlarz, witki brzozowe oraz różne oleje zapachowe i dopasowaną do każdego zapachu muzykę, zabrał wszystkich uczestników w cudowną podróż. Kombinacja zapachów, najpierw pomarańcza z czekoladą potem mięta, która dawała poczucie chłodu. Raz czujemy napływ gorąca i słodyczy, a za chwilę, przy kolejnej porcji zapachu, miętowy chłód. W przerwie między jednym polaniem wody a drugim, możemy wykonać peeling solą lub zmieloną kawą wymieszaną np. z miodem. Wielokrotnie na takich ceremoniach można skorzystać z „biczowania” witkami brzozowymi. Całość to uczta dla zmysłów i ciała. Po takim seansie, wychodzimy z sauny kilka lat młodsi i niemalże jak nowo narodzeni!

Na koniec ceremonii oczywiście obowiązkowy chłodny prysznic lub jeśli to możliwe, nacieranie się śniegiem i oczywiście dużo, dużo płynów! Myślę, że taki rytuał to idealny pomysł na spędzenie wolnego wieczoru ze znajomymi. Atmosfera w saunie często bywa bardzo wesoła – rozmowy, dowcipy a przy okazji regeneracja, relax i oczywiście wartość dodana – piękny wygląd.

Zachęcam, tym bardziej, że na zewnątrz temperatura „minusowa”.

Justyna S.

Share on FacebookShare on Google+Email this to someonePrint this page
  • Aleksandra

    Ciekawy wpis i ogólnie cały blog. Wpadłam całkiem przypadkiem i szybko stąd nie wyjdę.
    Co do sauny, Uwielbiam! Ostatnio miałam okazję poleniuchować w saunach, świerkowa i eukaliptusowa najlepsza, na moje przeziębienie w szczególności.
    Zapraszam do mnie, póki co raczkuję z blogiem ale może kiedyś uda się stworzyć coś jeszcze lepszego
    http://intheefreetime.blogspot.com/